Wybierasz się na narty? Wykup ubezpieczenie!

W większości krajów, do których udają się miłośnicy białego szaleństwa istnieje obowiązek pokrycia kosztów ewentualnych akcji ratunkowych i leczenia. W razie wypadku, nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnąć do własnego portfela lub skorzystać z ubezpieczenia, o ile je wcześniej wykupili.

W większości krajów, do których udają się miłośnicy białego szaleństwa istnieje obowiązek pokrycia kosztów ewentualnych akcji ratunkowych i leczenia. W razie wypadku, nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnąć do własnego portfela lub skorzystać z ubezpieczenia, o ile je wcześniej wykupili.

Szus za kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Przed wyjazdem na śnieżne stoki kurortów narciarskich i oddaniu się zimowym uciechom, warto uświadomić sobie, jak boleśnie i kosztownie może zostać przerwany beztroski urlop.
Za naszą południową granicą, ratownicy z "Horskiej záchrannej služby", czyli słowackiego odpowiednika TOPR, rok w rok interweniują kilkaset razy. Wątpliwą przyjemność bycia podmiotem akcji ratunkowej, słowaccy ratownicy wyceniają na 500 – 2000 euro. Drogo? Pamiętajmy więc, że w przypadku konieczności użycia helikoptera, będzie to wydatek rzędu 4000-7000 euro.

W krajach alpejskich takie atrakcje kosztują jeszcze więcej i wahają się w przedziale 1500-2000 euro, za godzinę lotu śmigłowcem.

W Polsce, jako jednym z ostatnich krajów europejskich, za koszty ratownictwa (KR) ani koszty poszukiwania (KP) nie kasuje się poszkodowanego osobnika. Za ten stan rzeczy odpowiedzialna jest "Ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich", obowiązująca od stycznia 2012 r. Rozpieszczony takimi regulacjami polski turysta, wybierając się na zagraniczne ferie zimowe, często nie pamięta, że warto zadbać o stosowne ubezpieczenie się.

Jestem świetnym narciarzem!

Wszyscy gotowi podpisać się pod takim stwierdzeniem, powinni pamiętać, że na pewne zdarzenia losowe nie mamy wpływu. Najbardziej wytrawny narciarz, niewiele może zdziałać w starciu z siłami natury. Lawina, nagłe załamanie pogody, czy nietypowe ukształtowanie terenu zazwyczaj zaskakują w najmniej odpowiednim momencie.

Jaka polisa?

Ubezpieczenie narciarskie to odmiana polisy turystycznej, uwzględniająca ryzyko wynikające z uprawiania sportów zimowych. Polisy turystyczne można i trzeba dopasowywać do swoich potrzeb. Jeżeli w plany urlopowe wliczyliśmy wyskok z helikoptera na szczycie Mont Blanc, to kupowana polisa powinna to uwzględniać. Innymi słowami - należy dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia i sprawdzić, za jakie koszty towarzystwo zechce odpowiadać.

Pamiętajmy, że ubezpieczyciel nie będzie musiał zapłacić za KR ani KP, jeżeli turysta doznał wypadku w trakcie lotu na paralotni, lub uprawiał freeride na zboczu wyłączonym z terenów turystycznych. No chyba, że wykupiona polisa wyraźnie obejmuje również takie aktywności.

Gdzie, za ile i na jaką sumę?

Właściwą polisę można nabyć prawie w każdym lokalnym biurze podróży, w hotelu na stoku, czy informacji turystycznej. Uczciwe ubezpieczenie dla narciarza, wybierającego się na słowackie stoki, powinno kosztować niewiele ponad 1 euro za dzień. Nasi rodzimi TOPR-owcy zalecają, żeby gwarantowana suma zwrotu kosztów wynosiła najmniej 10 tys. euro.

Jakub Tomaszewski

Comperia.pl

Trudno Ci zdecydować,
które ubezpieczenie jest najlepsze?
OC

Dziękujemy. Nasz agent niedługo się z Tobą
skontaktuje